Czy można zarabiać na wirtualnych walutach?

imagesW ciągu ostatniego roku cena wirtualnej waluty bitcoin1 wzrosła od 15 USD w styczniu 2013 do ponad 1200 USD na początku grudnia bieżącego roku. Gwałtowny wzrost ceny BTC zainteresował świat. Początkowo wirtualną walutą płacili przede wszystkim maniacy komputerowi oraz radykalni libertarianie. Tym ostatnim szczególnie spodobał się brak kontroli rządów nad emisją BTC. Jednak popularyzacja waluty stworzonej przez tajemniczego japońskiego hakera Satoshi Nakamoto zaowocowała znacznym poszerzeniem grona jej użytkowników. Obecnie można ją już nazwać globalnym fenomenem i chociaż jej przyszłość i stabilność jest niepewna, to wywołała trwałe zmiany w mentalności ludzi na całym świecie.

W styczniu 2009 r., kiedy bitcoin rozpoczynał swoją karierę, na rynku za jednego dolara można było kupić 130 000 BTC. 30 grudnia 2013 r. około godziny 15.00 czasu GMT, cena jednego BTC wyniosła ponad 810 USD, a łączna podaż bitcoinów około 12 194 000 – tj. prawie 10 miliardów dolarów. Z kolei dzienny obrót walutą BTC osiągnął pod koniec grudnia 2013 r. ok. 900 000 BTC, czyli ponad 650 milionów dolarów.
Chociaż gwałtowne zmiany cen BTC przypominają typową bańkę spekulacyjną, to właśnie ze względu na kilkusetkrotny wzrost cen w ciągu kilku miesięcy wielu inwestorów zaczęło zadawać sobie pytanie: czy można zarobić na wirtualnych pieniądzach?

Zasady działania

Każdy pieniądz, czy będzie to złoto, muszelki, papierosy czy banknoty emitowane przez NBP, wymaga od jego użytkowników dużej dozy wzajemnego zaufania. Wydaje się jednak, ze Bitcoin, waluta wirtualna, wymaga go znacznie więcej niż waluty papierowe drukowane przez banki centralne. Bitcoin jest walutą całkowicie zdecentralizowaną, opartą na modelu komunikacji internetowej peer-to-peer (wszyscy użytkownicy sieci posiadają takie same uprawnienia). Waluta nie posiada banku emisyjnego i funkcjonuje bez odgórnego nadzoru rządowego. Podaż waluty jest zwiększana dzięki tzw. kopaczom (ang. miners). Na komputerach kopaczy działa program poszukujący rozwiązań funkcji matematycznej, na której opiera się algorytm funkcjonowania protokołu Bitcoin. Po znalezieniu rozwiązania wygenerowany zostaje blok, który zawiera transakcje na bitcoinach od momentu wykopania poprzedniego bloku. Taki blok powstaje w założeniu co 10 minut. Aby uniknąć zbyt szybkiego wzrostu podaży BTC, wywołanego stale rosnącą mocą obliczeniową komputerów kopaczy, co około dwa tygodnie (2016 bloków) sieć zwiększa trudność algorytmu, aby czas znajdowania nowych bloków wynosił nadal około 10 minut. Za każdy „wykopany” blok kopacz otrzymuje 25 BTC (początkowo było to 50 BTC, jednak co 4 lata wielkość ta zmniejsza się o połowę). Maksymalna podaż BTC jest ograniczona z góry przez algorytm i nie przekroczy 21 milionów sztuk. Biorąc pod uwagę obecne tempo wzrostu mocy obliczeniowej sieci, prognozuje się, ze wielkość ta zostanie osiągnięta około 2110 r. Ze względu na swoją specyfikę (brak oparcia na aktywach towarowych/brak nadzoru banku centralnego zarządzającego kursem), jak i stosunkowo niewielką liczbę użytkowników (rynku BTC nie można nazwać płynnym), bitcoin charakteryzuje się wysoką niestabilnością i gwałtownymi zmianami cen nawet o kilkadziesiąt procent w krótkim czasie (np. w ciągu trzech dni 5-7 grudnia 2013 r. cena BTC spadła z 1230 USD do 700 USD).

Od zagrożeń do alternatyw

Bitcoin nie jest pozbawiony istotnych wad. Część z nich wynika z samej koncepcji i zasad działania każdej wirtualnej waluty, z kolei inne są specyficzne dla protokołu Bitcoin. Wirtualną walutę łatwo stracić, a w razie utraty bardzo trudno odzyskać. Jeżeli złodziej włamie się na nasze konto internetowe bądź w nielegalny sposób użyje naszej karty kredytowej, istnieje duża szansa, że dzięki ubezpieczeniu bank pokryje nasze straty. Nawet w razie kradzieży gotówki z portfela mamy pewne szanse na jej odzyskanie, przy założeniu, że policja zadziała odpowiednio szybko i skutecznie. W przypadku BTC niestety nie istnieje żaden mechanizm, który pomógłby w odzyskaniu zgubionych lub skradzionych bitcoinów. Szeroko opisywany w mediach był przypadek pechowego Brytyjczyka, Jamesa Howellsa, który przez pomyłkę wyrzucił swój dysk twardy, na którym miał zapisane ponad 7500 BTC. Kiedy Howells kupował bitcoiny, były one niemal bezwartościowe. W momencie, w którym wyrzucił swój dysk twardy, waluta kosztowała ponad 1000 USD za sztukę, a więc jego „oszczędności” były warte ponad 7,5 miliona dolarów.

Kolejną trudnością jest stosunkowo trudny handel BTC i innymi walutami wirtualnymi. Jedyną możliwością jest skorzystanie z wyspecjalizowanych platform wymiany online. Zawieranie transakcji wiąże się ze znacznie większymi trudnościami niż handel na rynku Forex czy zakup akcji na rachunek maklerski, nie wspominając o zakupie realnych walut poprzez e-kantory. Dodatkowo, ze względu na częste wykorzystanie BTC w transakcjach nielegalnymi towarami, takimi jak broń czy narkotyki, a także prawo mające na celu ograniczenie prania brudnych pieniędzy z wykorzystaniem bitcoinów, wymiana BTC na twardą walutę jest w niektórych krajach znacznie utrudniona. Platformy online wymagają przesyłania kopii paszportu przed wymianą BTC i wielu innych formalności.

Abstrahując od wymienionych powyżej zagrożeń związanych z technicznymi aspektami inwestowania w walutę wirtualną, jest to również działanie obarczone wysokim ryzykiem. Przede wszystkim należy dobrze zrozumieć zasadę działania aktywów, w które chcemy zainwestować: wirtualna waluta pozostaje pozbawionym realnej wartości ciągiem zakodowanych znaków wygenerowanym przez algorytm komputerowy. Złośliwi lub zwolennicy pieniądza towarowego mogą w tym punkcie przypomnieć, że pieniądz fiducjarny2 emitowany przez banki centralne również nie posiada żadnej realnej wartości i oparty jest jedynie na zaufaniu jego użytkowników i autorytecie emitenta. Tym niemniej państwowy emitent i jego autorytet stanowią pewną gwarancję ilości wyemitowanej waluty. Ponadto należy odpowiedzieć sobie na pytanie: czy większym zaufaniem należy darzyć instytucje publiczne powołane do życia przez rządy państw, czy sieć luźno powiązanych ze sobą internautów administrujących system przelewów i płatności?

Niezależnie od odpowiedzi na to pytanie możemy zainwestować część swoich środków w koszyk powstających jak grzyby po deszczu walut wirtualnych – nie można wykluczyć, że któraś z nich stanie się z czasem towarem równie pożądanym co bitcoin i jej cena w analogiczny sposób wystrzeli w górę na krótki okres czasu. Nie wolno jednak zapominać o gigantycznej niepewności i zmienności na rynku walut wirtualnych. Tylko w trakcie pisania tego artykułu, przez trzy godziny, wartość BTC wzrosła o 80 USD, tj. o ponad 11%.

Alternatywne waluty wirtualne

Na fali sukcesu Bitcoin powstały kolejne wirtualne waluty, których celem jest wyeliminowanie wad BTC i stworzenie bardziej atrakcyjnego, alternatywnego systemu kryptowaluty. Do interesujących przykładów można zaliczyć: Litecoin, Anoncoin i Primecoin.

  • Litecoin

Litecoin to waluta oparta na bardzo podobnym do Bitcoin systemie i algorytmie. Między kryptowalutami występują dwie kluczowe różnice. Sieć Litecoin generuje nowe bloki zawierające jednostki monetarne co 2,5 minuty, w przeciwieństwie do 10 minut w sieci Bitcoin. Według twórców ma to zapewnić szybszy przepływ transakcji i większą odporność na tzw. double spending, tj. dwukrotne wydawanie tych samych „monet” (walutę wirtualną również można fałszować, poprzez kopiowanie plików). Ze względu na brak centralnej instytucji clearingowej sieci peer-to-peer muszą same weryfikować transakcje w celu uniknięcia tego typu oszustw. Im szybciej to robią, tym większa ich skuteczność i efektywność. Ponadto, maksymalny limit podaży sieci Litecoin wynosi 84 miliony litecoinów, zatem czterokrotnie więcej w porównaniu z Bitcoin. Ma to zapewnić większą podaż i łatwiejszą popularyzację waluty.
30 grudnia 2013 r. za 1 LTC płacono 23,27 USD.

 

  • Anoncoin

Dla twórców protokołu Anoncoin i związanej z nim kryptowaluty najważniejszym aspektem było zapewnienie pełnej anonimowości transakcji i maksymalne utrudnienie możliwości śledzenia użytkowników. Łączna podaż jest ograniczona na poziomie 4,2 miliona ANC. W porównaniu z Bitcoin protokół Anoncoin wykorzystuje dodatkowe zabezpieczenia: narzędzia I2P i TOR mające na celu zapewnienie pełnego bezpieczeństwa i anonimowości.
30 grudnia 2013 r. za 1 ANC płacono 0,0061 BTC, tj. około 5,02 USD.

  • Primecoin


Primecoin to obecnie dziesiąta najpopularniejsza kryptowaluta na świecie. Do najważniejszych różnic w porównaniu z Bitcoin należą: szybsze generowanie bloków nowych „monet” (jeden blok powstaje co minutę, a nie co 10 minut), szybsze potwierdzanie zawartych transakcji, zmienna liczba „monet” wykopywanych w jednym bloku, częstsza zmiana trudności algorytmu kopania (po każdym bloku, a nie co 2016 bloków, czyli co około dwa tygodnie jak w przypadku BTC). W przypadku Primecoin nie istnieje górny limit liczby jednostek, które mogą zostać stworzone.
30 grudnia 2013 r. za 1 XPM płacono 0,00474 BTC, tj. około 3,89 USD.

Powyższe trzy wirtualne waluty to tylko drobny wycinek z długiej listy klonów bitcoina. Pełną listę najłatwiej znaleźć na stronie największej internetowej giełdy wirtualnych walut: www.coins-e.com.

Ostatnio rynkiem kryptowalut zainteresował się JPMorgan Chase. 11 grudnia 2013 r. bank złożył w US Patent & Trademark Office (Urząd Patentowy Stanów Zjednoczonych) wniosek patentowy dotyczący systemu płatności online, który zaskakująco przypomina protokół Bitcoin1. W dostępnym online wniosku bank argumentuje, że chociaż to karty kredytowe dominują na rynku płatności internetowych i prawdopodobnie taka sytuacja utrzyma się jeszcze przez wiele lat, to wysokie koszty obsługi transakcji i ryzyko oszustwa stanowią istotne ograniczenie w ich efektywności. JPMorgan Chase proponuje system pozwalający na dokonywanie anonimowych płatności, bez wykorzystania imienia czy numeru rachunku płatnika, zaś „pieniądz” ma być przechowywany na dysku twardym użytkownika. Brzmi to bardzo podobnie do ogólnych zasad działania płatności w BTC.

 

Przyszłość wirtualnych walut

Według szeregu ekspertów wirtualne waluty będą się popularyzować i mają przed sobą świetlaną przyszłość. Kryzys finansowy, następująca po nim recesja i późniejsze „psucie” wielu walut przez banki centralne (dodruk pieniądza mający na celu stymulowanie gospodarki, np. trzy rundy luzowania ilościowego przeprowadzone przez amerykański Fed) wywołały gwałtowny wzrost zainteresowania alternatywami do walut emitowanych przez banki centralne. Nie ma jednak pełnej zgody co do tego, że to Bitcoin zdominuje w przyszłości rynek wirtualnych walut. Przeciwnie, według dziennikarzy „The Economist”, Bitcoin spełni dla rynku kryptowalut tę samą rolę, którą serwis Napster spełnił dla rynku dystrybucji muzyki w Internecie, tj. zapewni popularyzację koncepcji wirtualnych płatności wirtualną walutą oraz zainteresowanie tematem wielkich, międzynarodowych przedsiębiorstw. Jednak sam Bitcoin jest skazany na upadek, ze względu na zbyt wiele technologicznych wad i zbytnią prostotę w stosunku do stopnia skomplikowania transakcji w światowej gospodarce.

Niektórzy eksperci, np. Mark Williams, profesor i praktyk zajmujący się zarządzaniem ryzykiem i rynkami kapitałowymi, przewidują gwałtowny spadek wartości BTC, nawet do 10 USD za sztukę do końca pierwszego kwartału 2014 r. Tym bardziej warto pilnie śledzić zmiany zachodzące na rynkach kryptowalut, zarówno tych tworzonych przez użytkowników na zasadzie open-source, jak i tych zarządzanych przez duże instytucje (tutaj na pioniera wyrasta bank JPMorgan). Jeżeli Bitcoin to rzeczywiście odpowiednik Napstera, to Primecoin, Litecoin lub Dogecoin mogą być kolejnymi Spotify, BitTorrent, czy iTunes.