Fakty i mity o pracy w korporacji

imagesEtymologia słowa „korporacja” odsyła nas do łacińskiego słowa corporatio, oznaczającego „zrzeszenie”, „związek” oraz „asocjację”. Słowa te budzą raczej pozytywne skojarzenia, nawiązują do tworzenia więzi społecznej, idei współdziałania oraz umiejętności pracy na rzecz osiągania wspólnych celów. Czemu więc słowo „korporacja” szerzy postrach wśród wielu młodych ludzi? Skąd się biorą obawy jednych - „ja tam nie pasuję”, a skąd przeświadczenie drugich, że tylko tam można osiągnąć zawodowy sukces? Postanowiłam przyjrzeć się bliżej faktom i mitom o pracy w korporacji i zapytać o zdanie moich znajomych, którzy pracują w korporacjach, ale również studentów, którzy nigdy nie mieli z nimi nic wspólnego. Jakie opinie krążą o „korpo” wśród moich rozmówców?

„Work-work balance”?

Angielskie wyrażenie „work-life balance” na dobre zadomowiło się w słowniku reprezentantów generacji Y – pokolenia, które pracodawcy cenią za chęć rozwoju zawodowego, imponujące wykształcenie, otwartość i innowacyjność. W odróżnieniu od generacji X, która żyła przede wszystkim pracą, następna generacja pracuje po to, aby zapewnić sobie odpowiednią jakość życia. Młodzi ludzie obawiają się, że praca w korporacji może znacznie ograniczyć ich czas wolny, a zgodnie z podejściem generacji Y praca nie powinna ograniczać sfery prywatnej.


– Pracując w „korpo” przez 24 godziny na dobę jesteś pod telefonem, czasem nawet w weekendy musisz czuwać – mówi pracownik jednego z największych medialnych potentatów w Polsce. Praca w korporacji oznacza brak życia prywatnego. Fakt czy mit? – W Ernst & Young biorę udział w ambitnych projektach, licznych szkoleniach, zdobywam kwalifikacje zawodowe, a po pracy spędzam czas z rodziną. Nigdy się nie nudzę – o tym, jak potrafi pogodzić karierę z rodziną, mówi Joanna Jaśkiewicz, Specjalista ds. Employer Brandingu. – Czy chciałabym zamienić to na pracę od 8.00 do 16.00, w której każdy dzień wygląda tak samo? Nie, bo lubię moją pracę, dzięki niej mogę się rozwijać i być spełnioną kobietą i matką jednocześnie.

Wyścig szczurów

Wizja ciągłej rywalizacji i walki o przetrwanie jest kolejnym powodem, dla którego studenci boją się korporacji. Sytuacja na rynku pracy sprzyja temu zjawisku – poszukujących pracy jest wielu, a miejsc pracy zatrważająco mało. Pracę zdobędą najlepsi, a ciekawą pracę zapewniającą dobre wynagrodzenie – najlepsi z najlepszych. Jak to jest z tym wyścigiem szczurów? – Wszystko zależy od tego, jaka kultura korporacyjna panuje w firmie – wyjaśnia pracownik międzynarodowego koncernu naftowego. – U mnie ludzie są mili i przyjaźni, relacje między pracownikiem a szefem są partnerskie. Pierwszego dnia pracy przeszedłem na „Ty” z prezesem. – W Ernst & Young pracujemy w zespołach, tylko dzięki współpracy możliwe jest powodzenie projektu, a to jest dla nas najważniejszym celem – mówi Joanna Kosim, Asystent w Dziale Doradztwa Biznesowego – Trudno, żeby każdy działał w pojedynkę, a juz na pewno nie jest możliwa rywalizacja, gdy każdemu zależy na realizacji wspólnego projektu. Z drugiej strony jednak każdy stara się pracować jak najlepiej. Zamiast porównywać się z innymi osobami, warto się od nich uczyć, a z tej nauki czerpać inspirację i motywację.

Trybik w maszynie

– Praca w korporacji kojarzy mi się z anonimowością, biorąc pod uwagę, ile osób pracuje w takiej firmie. Wydaje mi się, że panuje tam bardzo oficjalna atmosfera i pewnie zna się tylko kilka osób, które siedzą w pobliżu – wyznaje Agata Dutkowska, studentka socjologii na Uniwersytecie Warszawskim. Czy rzeczywiście pracując w korporacji można pożegnać się z indywidualnym podejściem do pracownika? Czy jest się trybikiem w maszynie? Ernst & Young skutecznie dba o indywidualne podejście i komunikację z pracownikami. – Zbieramy opinie i komentarze naszych pracowników i reagujemy na nie, a także sami wymyślamy ciekawe inicjatywy do nich skierowane. W ramach programu EY Care & Wellness zostały zrealizowane akcje takie jak: dostawy jabłek przy wejściu do biura, masaże profilaktyczno-lecznicze wykonywane przez fizjoterapeutów w każdy piątek, konsultacje z dietetykiem, trenerami personalnymi czy wykłady o zdrowym żywieniu. Organizujemy różnego rodzaju wyjazdy i imprezy integracyjne, jak chociażby zbliżającą się imprezę świąteczną. Z okazji świąt wręczamy pracownikom drobne upominki, a świeżo upieczonym mamom misie z okazji narodzin dziecka – wymienia Agnieszka Maciejewska, Dyrektor ds. Personalnych Ernst & Young. Turnieje piłki nożnej, wspólne układanie puzzli czy konkursy ogłaszane w firmowym Intranecie to tylko niektóre pomysły, jakie Ernst & Young wciela w życie. Efektywna komunikacja z pracownikami to podstawa dobrej organizacji firmy, a także gwarancja, że pracownik nie będzie się czuł trybikiem w maszynie.

Korporacja nie jest dla każdego

– Nie mogłabym się odnaleźć w korporacji – mówi Agnieszka Ilnicka, studentka Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego – Tam wszystko jest sformalizowane, obowiązuje stosowny dresscode, jako pracownikowi naukowemu nikt nie zwróci mi uwagi na temat ubioru, godziny pracy również zależą ode mnie. Praca w korporacji nie jest dla każdego. – Znam osoby, które są dobre merytorycznie, ale po prostu nie odnajdywały się w firmie z uwagi na charakter pracy – zgadza się pracownik międzynarodowej firmy konsultingowej. Od czego więc zależy to, czy dana osoba będzie potrafiła odnaleźć się w korporacji? „Od organizacji pracy i zarządzania czasem” – słyszymy od pracownika banku, który obie umiejętności uważa za klucz do sukcesu w pracy w korporacji, a jednocześnie gwarancję do zachowania równowagi pomiędzy życiem prywatnym a rodzinnym. – Wychodzę z pracy o 17.30, aby wieczór spędzić z żoną i dzieckiem. Zdarza się, że muszę coś dokończyć, jeśli nie zdążyłem tego zrobić w pracy, ale zabieram się za to dopiero jak położę córkę spać. „Od twardego charakteru” – pada kolejna odpowiedź pracownika korporacji, wraz z wyjaśnieniem, że wbrew temu, co się mówi, nie jest wcale cały czas dostępny pod służbowym telefonem. – W pracy daję z siebie 100%, ale mam żelazne zasady co do jasnego podziału pomiędzy pracą a życiem prywatnym. „Umiejętność pracy w zespole”, „pewność siebie”, „otwartość”, „odwaga do wyrażania swoich przekonań” – wymieniają inne osoby, starające się odpowiedzieć na pytanie o cechy charakteru niezbędne do odnalezienia się w pracy w korporacji. Z pewnością nie ma jednej słusznej zasady. Prawdopodobnie jedynym sposobem, aby przekonać się, czy korporacja spełni oczekiwania danej osoby, jest po prostu spróbować swoich sił.

Ciężko jednoznacznie zdefiniować, jak oceniana jest korporacja jako miejsce pracy. Na pewno temat ten budzi wiele kontrowersji, a na co dzień słyszymy zarówno pozytywne, jak i negatywne opinie. Jednak według badania Universum Student Survey 2012, młodzi ludzie najczęściej wybierali Ernst & Young jako swojego idealnego pracodawcę. Jako najważniejszy cel w karierze zawodowej badani wskazali poczucie bezpieczeństwa, zachowanie równowagi między życiem osobistym a zawodowym, a także elastyczny czas pracy. Istotnymi czynnikami świadczącymi o atrakcyjności pracodawcy były referencje na przyszłość, przyjazna atmosfera, wynagrodzenie, a także profesjonalne szkolenia. Ernst & Young zostało również uhonorowane pierwszym miejscem w Rankingu Pracodawca Roku 2012 organizowanym przez AIESEC, a także w rankingach Trendence oraz MBE Index. – Ernst & Young aktywnie reaguje na potrzeby nowych pokoleń i dąży do stworzenia im najlepszego miejsca do pracy, rozwoju i realizowania celów zawodowych – podkreśla Anna Woźniak, Manager ds. Rekrutacji Ernst & Young. – Wiele czynników wpływa na sukces firmy, najważniejszy jest jednak zespół zaangażowanych pracowników i silnie wierzących w to, że Ernst & Young to miejsce, gdzie można „zacząć poziom wyżej”. Cieszymy się, że zostało to docenione przez studentów i pracowników.

Autor: Magdalena Drzewińska (Praktykantka w Zespole Rekrutacji Ernst & Young)